Śledźcast Transkrypcja Różności #1

Patrycja: Cześć, jestem Patrycja, a wy słuchacie podcastu “Różności”.

[Dźwięk fal]

P: W pierwszym odcinku podcastu “Różności” porozmawiamy o literaturze młodzieżowej. Jest ze mną Anita z Biblioteki Z Pasją.

Anita: Cześć Patrycjo! Dzięki za zaproszenie do pierwszego odcinka podcastu. To może na wstępie porozmawiamy o książkach młodzieżowych w ogóle, o rynku I dlaczego wybrałyśmy taki temat na sam początek, bo dużo się dzieję teraz na rynku młodzieżowym.

P: Tak, literatura młodzieżowa, czyli to tak zwane Young Adult, strasznie nam zamieszało w rynku książkowym. Zaczęły powstawać imprinty w wydawnictwach, które skupiły się tylko i wyłącznie na literaturze młodzieżowej. Czy ten trend doszedł również do bibliotek?

A: Tak, zauważam to chociażby po tym jak dużo książek moja kierowniczka zakupuje do biblioteki. Zauważam to po tym, że faktycznie widzę rosnącą liczbę wypożyczeń. Akurat u nas to są książki Teen Drama, nie Young Adult, ale w zasadzie to wszystko to jest to samo, to jest pokaźny zbiór książek młodzieżowych. Choć przyznam ci szczerze, że gdybym miała wymienić jakieś takie sztandarowe tytuły, to w zasadzie mogłabym zwrócić głównie uwagę na jedną serię książkową która naprawdę, to jest widoczne, że jest najczęściej wypożyczana. To są książki, które zawsze przynajmniej w jednym egzemplarzu stoją u nas na dziale z rezerwacjami, to są książki, o które naprawdę czytelnicy zapytują, młodzi czytelnicy. To jest seria, domyślasz się co powiem, „Wojownicy” Erin Hunter. Ta seria, nie żadne inne książki, naprawdę wywołuje wielką rewolucję, co mnie zaskakuje, no bo pierwsza część była wydana ponad 20 lat temu, a nadal ten trend zainteresowania się utrzymuje. Są to książki pisane właśnie do tej młodszej młodzieży, tak bym powiedziała 12/14 latków, ale autorki zadbały o to, żeby one były odpowiednio poważne, chociażby widzę to po tym, że- czytałaś coś z wojowników prawda? I na pewno zapamiętałaś, że główni bohaterowie są tak zawsze pięknie oficjalnie nazywani. Mamy na przykład do czynienia z Przepiórczym Sercem, z Łasiczym Wąsem, czy Deszczowym Susem i to są takie oficjalne imiona które ewokują taką atmosferę podniosłości i, które przy okazji, co ciekawe, ignorują podział płciowy, bo na przykład Łasiczy Wąs to może się okazać samiczka. Jest to również seria, która no, zrewolucjonizowała rynek, chociażby dlatego że przekazuje dużo informacji o świecie przyrody, o samych kotach, które na przykład możemy się dowiedzieć, że również mogą chorować na epilepsję, również te wąsiki, które mają nazywają się specjalistycznie wibrysy, więc, serio, ważność tej serii jest naprawdę wielka i zauważam właśnie nadal ten trend zlokalizowany wśród tej serii.

P: To jest o tyle ciekawy fenomen, że tą serie książek pisze kilka autorek, to pod pseudonimem Erin Hunter kryje się chyba siedem autorek.

A: Około siedmiu.

P: Więc to też jest w ogóle bardzo ciekawe, że one utrzymują poziom tych książek na takim jednym levelu.

A: Mam dla ciebie ciekawostkę. Wiesz dlaczego Erin Hunter? Dlaczego ta nazwa?

P: Nie mam pojęcia.

A: Ha ha. No to tak, nazwisko zostało wybrane tak w zasadzie w odniesieniu do książek, no bo to jest cykl o wojownikach kocich, więc nazwisko Hunter pasuje idealnie. Ale również doczytałam, że wszyscy ci autorzy bardzo poważali książki Briana Jacquesa- „Redwall” o takich myszkach, które walczą w średniowieczu, no a „H” jest w alfabecie blisko „J” i te książki w księgozbiorze są bardzo blisko zlokalizowane i to również jest taka podobna tematyka i to również jest zamierzonym skutkiem.

P: Ciekawe.

A: Mhm.

P: Ciekawie to sobie wykminiły. A co oprócz- oprócz tych kocich wojowników czyta młodzież w Pasji? Bo może powinnyśmy też jeszcze dodać, że biblioteka „Z Pasją” to jest jedna z niewielu bibliotek, która jest profilowana typowo pod młodzież i cały księgozbiór jest kierowany przede wszystkim dla młodzieży.

A: Zgadza się. Muszę wymienić te sztandarowe autorki, które są cały czas na topie list, czyli na przykład autorka „Hell”, autorka „Friends”, czy Weronika Marczak z jej rodziną Monet, ale to nie są książki o których specjalnie chciałybyśmy dzisiaj porozmawiać, choć to one są zauważalnie wypożyczane u nas najczęściej.

P: Bo w ogóle to ja cię chciałam zapytać co robisz w sytuacji, gdy przychodzi mama i chce swojemu- swojej tam czternastoletniej córce wypożyczyć „Rodzinę Monet”?

A: Tak na szczęście często się nie zdarza, jeśli już to taka młoda nastolatka przychodzi samodzielnie, już z tytułem w głowie i z takim zapytaniem słodziutkim “Gdzie znajdę tą książkę?”. Cóż, jeśli na tej książce nie ma oznaczenia, że faktycznie jest dedykowana na przykład nastolatkom +16/+14, to wypożyczamy, ale zawsze z taką subtelną- z takim subtelnym komentarzem, że „Ale słuchaj, jeśli uznasz, że to jest dla ciebie za dużo to naprawdę przerwij czytanie i po prostu oddaj książkę do biblioteki.” Jeśli mamy już taką podkładkę w postaci tej sygnatury w książce to łatwiej jest nam wynegocjować warunki nie wypożyczania książki, bo na to się możemy powołać, ale jeśli tego nie ma to musimy niestety tak od siebie dodać taki komentarz, ale mimo wszystko wypożyczyć. Też staramy się po prostu rodzica uświadomić mówiąc, że „Ale proszę się z tą książką najpierw zapoznać.”

P: Ja w mojej krótkiej karierze za ladą biblioteczną miałam jedną taką sytuację, w której przyszła mama i dla swojej 14 letniej córki chciała wypożyczyć książkę Penelope Douglas, która generalnie pisze raczej erotyki i ta mama była kompletnie nieświadoma tego, co jest w tej książce, a ta książka generalnie opowiada o tym, że dziewczynie giną rodzice więc ona idzie pod opiekę przyrodniego brata ojca. Są w takiej rezydencji w lesie i ona najpierw ma romans ze swoim przyszywanym wujkiem, następnie z jego synem, czyli ze swoim kuzynem, a następnie z drugim kuzynem i jak ta mama usłyszała ode mnie o czym jest książka to po prosu ta książka to jej prawie z rąk wypadła z wrażenia i wtedy, pamiętam, to było takie dosyć z jednej strony zabawne, ale z jednej strony taka smutna trochę sytuacja, bo ona się tak spojrzała na mnie, totalnie takim zagubionym wzrokiem, mówi “To niech mi pani coś poleci”.

A: No właśnie to jest świetn, że w takiej sytuacji nie jesteśmy bez wyjścia, możemy po prostu zaproponować alternatywę. Więc ja na przykład mogę zaproponować takiemu rodzicowi z młodą nastolatką „Iqbala” Francesco D’Adamo, takie książki na przykład bardziej literackie jak „Kończy się czas” wydawnictwa Dwie Siostry, którą po prostu uwielbiam. Mamy na przykład „Gorzką czekoladę i inne opowiadania o ważnych sprawach” więc tych książek takich z innym przesłaniem jest naprawdę sporo, więc po prostu trzeba wchodzić w dialog z czytelnikami, a my to możemy robić, jako bibliotekarze.

P: Zdecydowanie. Jak myślisz, skąd się w ogóle ten fenomen takiej młodzieżówy wziął? Takie młodzieżówki, gdy ja byłam młodzieżą, to te młodzieżówki wydawały mi się takie nudne, ja zawsze chciałam czytać książki dla starszych, no one były dla mnie po prostu ciekawsze. Ale tak naprawdę my teraz, to co jest aktualnie wydawane z literatury młodzieżowej jest zupełnie inne i porusza zupełnie inne tematy które gdzieś kiedyś albo nie były wcale ruszane, jak choćby tematy związane z tożsamością, z takim poszukiwaniem siebie, a z drugiej strony- z drugiej strony one są też takie zwyczajne, o takim szkolnym życiu, o jakiejś takiej codzienności tej młodzieży.

A: Wiesz co no takie tematy jak neuroróżnorodność czy nieheteronormatywność faktycznie są tematami naszych współczesnych czasów, dlatego się nie dziwię, że ten temat wybrzmiał właśnie w ciągu, powiedzmy, ostatniej dekady, ale nie powiedziałabym, że te młodzieżówki, które czytałam, kiedy ja byłam młodzieżą były pozbawione takich ważkich tematów, może akurat tych specyficznych tematów, ale na przykład zaczytywałam się w książkach Jacqueline Wilson. To jest amerykańska pisarka, która zawsze brała na tapet najtrudniejsze wątki rodzinne, na przykład pisała o dziewczynce, która dosłownie pierwszego kwietnia była znaleziona w śmietniku, a potem po 14 latach chciała dowiedzieć się jakie są jej korzenie. Pisała na przykład, o tym jak matka ze swoimi dziećmi ucieka pod osłoną nocy przed przemocowym ojcem. Więc tematy trudne, nawet bardziej trudne niż w beletrystyce dla dorosłych, moim zdaniem obecne są zawsze. Dlatego te książki są takie ważne, ale skąd się wziął fenomen młodzieżówek, o których mówisz? No cóż, hmm. Czas pandemii dał swoje. Byliśmy znurzeni ekranami, dlatego sięgnęliśmy po papier, po pierwsze. Po drugie, książki są, wydaję mi się, zawsze ważne w życiu nastolatków, nawet jeśli widzimy pewne spadki liczby wypożyczanych książek wśród akurat tej trudnej grupy młodzieżowej, to zawsze jednak znajdzie się taka mniejsza społeczność, która będzie wypożyczała. Dlatego ja bym nawet- wiesz co, ja bym nie mówiła o fenomenie, moim zdaniem to jest stabilna sytuacja, że nastolatkowie naprawdę czytają, tylko gdy udostępni się im jakieś takie konkretne miejsce, które pomagają właśnie zwrócić się do nastolatków. Ale gdy oferujemy nastolatkom konkretne miejsca, jak na przykład taka biblioteka „Z Pasją”, która właśnie ten szeroki księgozbiór, która ma wygodne miejsca do posiedzenia czy pochillowania z kolegami, to wydaje mi się, że ta częstość wypożyczania jest jeszcze większa, no bo oferujemy przyjazną, dobrą przestrzeń. Więc jeśli tworzymy miejsca takie jak biblioteki, takie jak wymiennikownia, otwarte przestrzenie, to te słupki zaraz wzrastają i zaraz powstają na przykład, jakieś wydarzenia literackie dla młodzieży, jakieś spotkania dyskusyjne dla młodzieży, po prostu trzeba stworzyć przestrzeń, okoliczności.

P: A czy masz wrażenie, że po literaturę młodzieżową, tą Young Adult, Teen Dramę, częściej przychodzą starsi czy jednak ci młodsi?

A: Hmm. No są takie dane, które mówią, że faktycznie dużo dorosłych osób, tak nawet w wieku zaawansowanym, czyta Young Adult, ale przyznam ci szczerze, na podstawie tego, co widzę w „Pasji”, to nie dzieje się tak często. Zdarza się, że szczególnie starsze czytelniczki, które wypożyczają z sekcji powieści obyczajowych sięgną po coś z Young Adult, ale to może też z tego względu, że akurat w naszej „Pasji” te księgozbiory stoją obok siebie, więc może to się dzieje tak trochę przypadkowo. Powiem ci, że ja zauważam, że nastolatkowie wypożyczają nastoletnie książki, są też pewne wyjątki, na przykład mamy takiego pana, który zaczytuje się w faktycznie takich powieściach młodzieżowych, ale nie o życiu, tylko raczej o przygodach, więc „Wojownicy”, „Redwall”, faktycznie wypożycza je każda grupa wiekowa, ale te obyczajowe książki chyba niekoniecznie o dziwo. Dorośli ich nie wypożyczają.

P: Ja miałam jednego czytelnika, który namiętnie przychodził i wypożyczał już taką dość starą serię „Cherub”. To była seria o takim młodym- młodym agencie. Więc to były takie akcyjniaki. Nie udało mi się później z tym panem o tym porozmawiać, bo on tak akurat zawsze przychodził, gdy- gdy było dużo ludzi i mniej czasu na rozmowę. Ale zawsze go bardzo chciałam zapytać jak mu się w ogóle podoba ta młodzieżowa otoczka, bo to jest seria bardzo młodzieżowa. Ja pamiętam, że ja ją czytałam, jak byłam w gimnazjum, więc już sporo lat temu i wtedy już w ogóle wyszła cała, więc jakby to nie jest coś nowszego i ona tak naprawdę cały czas gdzieś w tej bibliotece żyje, bo ktoś ją gdzieś tam ciągle wypożycza.

A: Mhmm.

P: Ale właśnie zawsze mnie to dziwiło w przypadku tej serii, no bo to jest seria kierowana głównie do chłopców, mimo wszystko, bo to jest tam chłopiec, który na przestrzeni tomów gdzieś dorasta, on tam ma swoje pierwsze dziewczyny, jakieś takie zauroczenia, ale jednocześnie w każdej książce, w każdym tomie, on pomaga rozwiązywać sprawy, no bo jest tajnym agentem. Ale no to jest taki akcyjniak bardziej pod chłopców, a tutaj taki starszy pan przychodził i brał książkę za książką i mnie zawsze strasznie ciekawiło, jak mu się ta młodzieżowa otoczka podoba. Bo pierwszy tom się chyba zaczyna w momencie, gdy on ma 13 albo 14 lat.

A: Znaczy Patrycjo, my też jesteśmy jakimś wyznacznikiem. My mamy te już nasze ponad 20 lat dobre, a zaczytujemy się w powieściach młodzieżowych prawda? Tez czytasz je, na co dzień.

P: No, czytam je i właśnie to jest to do czego chciałabym też podążyć, bo ja mam też za sobą doświadczenie w księgarni kilkuletnie i szczerze powiem, że po literaturę młodzieżową najczęściej w ogóle przychodziły studentki

A: Tak? Najczęściej?

P: Najczęściej.

A: Wow!

P: Można było zauważyć, że właśnie po Erin Hunter przybiegały takie 13/14 letnie głównie jednak dziewczynki, ale po taką stricte literaturę młodzieżową to raczej przychodziły takie dziewczyny co nazwałabym je już studentkami.

A: Hmm.

P: Nigdy nie dopytywałam ile kto tam ma lat, ale to na pewno były osoby takie już no starsze, niż ta młodzież- młodzież, o której mówimy, nie?

A: Więc książki niby pisane dla tej grupy 12-18, a tu proszę.

P: A jednak- a jednak sięga się po nią- po nie później, ja też znam osobiście osoby, które są po trzydziestce, a uwielbiają literaturę młodzieżową i ja mam taką refleksję, że po prostu te młodzieżówki mówią o trudnych tematach często w taki bardzo lekki, przystępny, delikatny czasami sposób, przez co zdecydowanie przyjemniej nam się je przyswaja, a z drugiej strony w obyczajówkach, romansach, w takiej współczesnej literaturze już pisanej pod dorosłych, mam wrażenie, że do tych tematów ciężkich podchodzi się zupełnie inaczej. Może stąd wynika fenomen literatury Young Adult, że na tapetę brany jest jakiś trudniejszy temat, ale jest on opisywany w takiej łagodnej otoczce.

A: Ja się z tobą zgadzam do pewnego stopnia, faktycznie to może przesądzać o sile tego działu książkowego, z tym, że nie uważam by tematy trudne w powieściach Young Adult były jakoś subtelniej, delikatniej opisywane. Ja po prostu uważam, że one są opisywane z większą uważnością, bardziej rozlegle i to świadczy o tej sile, że tutaj nie ma subtelności, tylko tu jest taki naprawdę wysoki namysł, no bo mimo wszystko jakieś takie dydaktyczne motywacje przyświecają autorowi, więc on chce to napisać dobrze, chce skończyć ten temat- ten trudny temat, dlatego to jest tak dobrze przygotowane do tego.

P: Myślę, że możesz mieć rację, ale ja czytając je naprawdę odczuwam, że on są tak delikatnie, subtelnie poruszane. Może też kwestia różnych czynników, ale na przykład taka książka „Grown. Dorosła” od Tiffany Jackson, porusza okropnie ciężki temat, bo to jest temat wykorzystywania seksualnego, głównie w branży muzycznej. Została zainspirowana prawdziwą historią jednego z producentów muzycznych i temat jest naprawdę ciężki, ale jednocześnie czytając ją nie miałam żadnych emocji. Żadnych. Jak ten temat się dział, ale- ale czegoś w tej narracji mi takiego zabrakło, żebym naprawdę mogła książkę przeżywać. Nie wiem, może to kwestia po prostu tłumaczenia, ale mamy ciężki temat, a do tego taką odrobinę bezosobową narrację, która jednocześnie powinna nami wstrząsnąć, a nie do końca to robi.

A: To ja jestem zawsze wstrząśnięta, jeśli czytam tego typu powieści.

P: Ja samym- samą tematyką byłam wstrząśnięta, bo to co działo się w tej książce, to po prostu mózg wybucha. Ale zbrakło mi tam właśnie takiej emocjonalności, że, ja w ogóle bardzo lubię jak książka mnie przetyra, jak ja po prostu czytam i emocje, to mnie po prostu rozsadzają, że jestem cała zaryczana, łzy po prostu lecą, jak z wodospadu, że ja po prostu muszę na chwilę odłożyć ją na bok, pooddychać i dopiero mogę czytać dalej. A tu przeszło mi tak jakby bez echa, jakby wstrząsnął mnie temat, bo tam mamy dziewczynę, która ma 17 lat i chyba 25 albo 26 letniego chłopaka i ta ich relacja od samego początku jest zupełnie nie taka, jaka powinna być i ja nie czułam w sumie nic. W sensie, dopiero jak myślałam o tej książce i o tym, że ona porusza taki, a nie inny temat, że ona go robi w taki, a nie inny sposób, to ja to czułam, ale czytając tą książkę, to ja nie odczuwałam, że ta bohaterka cóż ciężkiego przeżywa.

A: Ja akurat tej książki nie czytałam, więc nie mogę tego skomentować, ale chciałabym zaznaczyć, że naprawdę najszersze możliwe spektrum trudnych tematów faktycznie jest poruszane w młodzieżówkach.

P: Tak, to zdecydowanie.

A: Bo to nie są tylko te trudne związki erotyczne, które- o których wspomniałaś, to jest również na przykład gnębienie rówieśnicze, albo takie sytuacje graniczne, ekstremalne jak na przykład strzelanina w szkole. Jak chociażby w książce „Hate List” Jennifer Brown. To jest książka również o mierzeniu się z konsekwencjami przez osobę, która pośrednio się przyczyniła do tej strzelaniny.

P: To jest- to jest świetny w ogóle przykład. Bo ja tą książkę sobie ostatnio odświeżyłam, bo ja ją czytałam dawno temu, jeszcze w ogóle w pierwszym polskim wydaniu, czyli to był chyba rok z 2000-

A: Z tą śmieszną emo okładką?

P: Tak! Na której ona ma taką paskudną arafatkę, czy- czy jak to się tam nazywało, z tym takim- taką-

A: Arafatka. Mieliśmy tę książkę na DKK I starałam się każdemu nastolatkowi tą drugą okładkę zaproponować, a nie tą pierwszą, żeby się nie zrazili do książki przez nią.                                       

P: Tak, bo właśnie tamto stare wydanie miało tragiczną okładkę, ale z kolei nowe wznowione w chyba w 2017, to nowe wydanie w ogóle nie ma w sobie ducha tej książki. Też mi, też mi strasznie nie pasuje do jakby, treści.

A: A widzisz, a mnie się podoba.

P: Znaczy jest ładne, jest, jakby, to to nie mogę tego powiedzieć, jest estetyczne, natomiast chyba mi nie pasuje do treści książki, a treść książki jest bardzo mocna i bardzo taka do- dającą do myślenia.

A: Mhm, bo to nie tylko ta strzelanina, to jest również książka o tym, że trzeba brać odpowiedzialność za to, by potraktować słowa innych poważnie, to jest mnóstwo różnych innych kontekstów. Mamy również w młodzieżówkach takie tematy jak na przykład niecodzienne schorzenia, jak chociażby w książce „Almond” koreańskiej autorki, która opisuje intrygujący choć zatrważający przypadek chłopaka, który z uwagi na zbyt mała liczbę neuronów w ciele migdałowatym po prostu ma problem z odczuwaniem emocji takich jak wściekłość czy radość. Jakie mamy również tematy w młodzieżówkach? Mamy również w młodzieżówkach temat wykorzystywania pracy dzieci i ich wyzysk, jak chociażby w „Igbalu” Francesco D’Adamo. Są opisane subtelnie albo i mocniej konflikty rasowe, jak na przykład w książce „Gdyby ocean nosił twoje imię”. Czy mamy aluzje do małżeństw kulturowo mieszanych, jak na przykład w „Zbrodni według grzecznej dziewczynki”, opisywane są na przykład amerykańskie slumsy, przestępczość, czy jakieś takie porachunki mafijne, jak chociażby w „Niezbędniku obserwatorów gwiazd” Matthew Quicka, tego autora od poradnika pozytywnego myślenia.

P: On ma też taką książkę „Prawie jak Gwiazda rocka”, która jest w ogóle moją ulubioną jego książką.

A: Mamy ją chyba.

P: I w tej książce główna bohaterka wraz ze swoją mamą mieszka w szkolnym autobusie, bo one nie mają domu i musza właśnie mieszkać w tym szkolnym autobusie, ona też w szkolę ma swoich przyjaciół i teraz już dokładnie nie pamiętam, bo ja ją czytałam ładnych parenaście lat temu, ale tam na pewno był, był jeden, jeden z jej przyjaciół na pewno był niepełnosprawny, nie pamiętam czy miał autyzm czy jeździł na wózku bo to- on miał i w tej, i w jakiejś innej książce też miał takie watki.

A: Tak, to są problemy, które on często porusza.

P: Tutaj teraz nie wiem, nie pamiętam dokładnie co było poruszone konkretnie w tej, ale „Prawie jak gwiazda rocka” to jest taki mój top z jego książek, bo podobały mi się wszystko poza jedną i to było „Wybacz mi, Leonardzie”? Jakoś tak.

A: Już jesteś specjalistką od Matthew Quicka.

P: I tam główny bohater postanowił popełnić samobójstwo i tam cała książka, jakby kręciła się wokół tego tematu i pamiętam, że on tam cały czas miał tą broń i się zastanawiał nad tym.

A: Mhm.

P: To była jedyna książka, która gdzieś tam mi nie podpasowała, prawdopodobnie tematyka, był taki moment w ogóle w literaturze młodzieżowej, gdzie sporo książek poruszało te tematy, nawet była-

A: „13 powodów”.

P: Tak, „13 powodów”, które tak chyba najgłośniej w ogóle nam się wybiło, ale była też taka dystopijna seria „Plaga samobójców”. One się wszystkie pojawiły na rynku naszym polskim w mniej więcej podobnym czasie, to był taki widoczny tematyczny fenomen. A w tej chwili to zauważam, chociaż troszkę się uspokoił, ale był taki trend jak K-pop i w ogóle na Koreę Południową. Na przestrzeni chyba ostatnich 2/3 lat wyszło całkiem sporo tych książek i chociaż próbowałam kilka, bo gdzieś tam muzykę trochę słucham, to książek- nie specjalnie mi one siadały. Chyba już po prostu nie jestem grupą docelową. Ale podobała mi się bardzo jedna i ona bardzo fajnie pokazywała w taki właśnie subtelnym, delikatny sposób, że ten biznes tej branży muzycznej w Korei Południowej wcale nie jest taki kolorowy, o czym dowiaduje się ta główna bohaterka w momencie, w którym ona bardzo by się chciała spotykać z tym chłopakiem, a nie może bo jemu zabrania umowa. I oni musza się ukrywać, bo generalnie, jeżeli będzie miał dziewczynę to go wyrzucą z zespołu, co jest faktyczną praktyką na tamtym rynku muzycznym. I bardzo fajnie ta książka pokazywała właśnie głównie tej młodzieży, że to co oni widzą na Youtubie oglądając te treści ze swoimi idolami, że to wcale nie jest takie kolorowe jak się właśnie wydaje. A autorka zrobiła to w taki bardzo, bardzo przyjemny sposób, bo ja uważam, że to jest jedna z najbardziej uroczych młodzieżówek, jakie ostatnio w ostatnich latach czytałam.

A: Mhm, a przypomnij mi tytuł?

P: To jest tytuł, właśnie nigdy nie wiem jak go w ogóle przeczytać, czy to jest XOXO [kso kso] czy X O X O [iks oł iks oł], jakby zależy jak się-

A: Ooo, ta książka.

P: Macie ją chyba na półce w pasji.

A: Tak, mamy.

P: Jest cudowna.

A: Jak powiecie „XOXO” [iks o iks o] to będziemy wiedziały o co chodzi.

P: Tak. Napisała ją Axie Och. Oł? Nie ważne „XOXO”, X O X O, iks oł iks oł. Okładka jest cudownie różowa i wcale nie dlatego rzuciła mi się w oczy.

A: Ha ha ha.

P: No dobra przyznaję się, właśnie dlatego rzuciła mi się w oczy.

A: Powiedziała Patrycja w różowej bluzie.

P: Tak. Zwłaszcza, że podcast „Różności” też ma w sobie róż. Faktycznie zwróciłam na nią uwagę głównie przez okładkę. Ja ją w ogóle czytałam jeszcze po angielsku zanim wyszła po polsku. To jest najbardziej urocza młodzieżówka jaką mi się ostatnio zdarzyło czytać, bo ona też porusza tematy. Główna bohaterka, mimo, że jest pół Amerykanką, pół Koreanką, to mieszka sama z mamą, bo tata nie żyje. Problem się pojawia taki, że babcia, z którą nigdy nie miała kontaktu, mama jej mamy, zachorowała i ta mama teraz musi polecieć do Korei, więc ta córka mówi, że no to ja polecę z tobą, zwłaszcza, że jest muzyczką i na jednym z konkursów się dowiaduje, że czegoś w jej muzyce brakuje i że są to emocje, więc ona ma piękną technikę gry, ale jej muzyce czegoś brakuje. I ona jednocześnie zmaga się z takim odnalezieniem tego czego w jej muzyce i w jej muzycznej emocjonalności brakuje i właśnie się okazuje, że w tej szkole, do której trafia tam w Korei, że do tej szkoły chodzi również ten chłopak, którego poznała pewnej, pewnego wieczoru właśnie w Ameryce w-

A: Pewnej ciemnej nocy…

P: W barze z karaoke swojego wujka. Ona mu pomogła, on troszkę pomógł jej tej nocy i jakaś tam więź między nimi się pojawiła i ona się właśnie dowiaduje, że on chodzi do tej szkoły i on w ogóle udaje, że jej nie zna i ona nie bardzo rozumie, dlaczego on udaje, że jej nie zna. No a potem się właśnie dowiaduje, że oni nie mogą mieć żadnych takich relacji, bo to się bardzo później odbija w prasie i że z tego mogą wyjść problem i tam są też różne wątki poboczne, które gdzieś tam dopełniają nam tego całego obrazu, a jednocześnie autorka bardzo fajnie i bardzo sprytnie przemyca takie koreańskie wątki.

A: Właśnie często tak jest, że jeśli nawet mamy młodzieżówkę o lżejszym kalibrze taką, którą traktuje o miłostkach, o przyjaźni, to tam zawsze będzie jakiś ukryty dodatkowy trudniejszy temat i na przykład w takim sympatycznym „Simon i inni homo sapiens”. To jest książka o dojrzewaniu emocjonalnym i seksualnym, o odkrywaniu przed rodziną i przyjaciółmi swojej orientacji, takiej innej leciutkiej książce „Do wszystkich chłopców, których kochałam”.

P: Jenny Han.

A: Jenny Han

P: Uwielbiam.

A: Ja też również, z tym się zgadzamy. Mamy znowu tutaj temat właśnie takich nastoletnich miłostek, ale jednocześnie jest to też książka o przejmowaniu obowiązków dorosłych oraz o takich subtelnych, o takich konfliktach rasowych, bo główna bohaterka jest Amerykanką pochodzenia koreańskiego, ona wygląda koreańsko i gdy na przykład na Halloween przebierze się za Welmę ze „Scooby’ego Doo”, to ludzie pytają, którą postacią z anime jest, więc nawet w takich łagodniejszych książkach mamy naprawdę ciekawe, ważne problemy opisane.

P: Te książki, o których teraz wspomniałaś, to też jest przykład tego, że nawet jeżelii mamy te trudniejsze tematy, to one są też czasami przemycone w taki naprawdę subtelny sposób, ja wiem, że ja uwielbiam w tym odcinku słowo „subtelny”.

A: Bo jesteś subtelna.

P: Ale no na przykład właśnie „Do wszystkich chłopców” Jenny Han jest takie subtelne w tym, bo tą książkę czyta się nie dlatego, że tam jest jakiś trudny temat, który chcemy zgłębić. Je się czyta dla jego- je się czyta dla przyjemności, bo młodzież też czyta dla przyjemności, oni nie czytają tylko dlatego, że szukają odpowiedzi na trudne pytania, jak sobie z czymś poradzić, ale również dla samej takiej przyjemności. A Jenny Han czyta się bardzo przyjemnie, to są książki napisane w prosty, ale przyjemny sposób i przez nie się płynie i ja w ogóle jestem wielką fanką ekranizacji, chociaż wiele osób by się ze mną nie zgodziło. I na przykład to, co powiedziałaś o tym Halloween z Welmą to jest na przykład scena totalnie wycięta w tym filmie, jakby nie ma tego w filmie, ale filmy są takie przyjemne. Ja już je oglądałam po kilka razy, bo to jest świetna po prostu rozrywka do puszczenia sobie w tle, jak coś się robi. Są przyjemne tak samo, jak książki, gdzieś się przemyci jakiś tam trudniejszy temat, ale to też nie jest tak, że ten trudny temat nam przejmuje całość fabuły. On jest, ale jakby bohaterka sobie z nim w jakiś sposób radzi.

A: Tak, taki kontrolowanie dawkowany dydaktyzm.

P: Tak. Tak, a jednocześnie nie odbiera się tej takiej zwyczajnej przyjemności z czytania.

A: Mhm, tak.

P: W podobny sposób powiedziałabym, że zrobił też autor książki „Arystoteles i Dante odkrywają sekrety wszechświata”-

A: „Sekrety wszechświata”!

P: To była książka, którą ja jeszcze czytałam pod innym tytułem, ona się wtedy nazywała „Inne zasady lata.”

A: Ooo, nie wiedziałam, że pierwotnie był inny tytuł.

P: Tak, był pierwotnie inny tytuł i w ogóle-

A: Jakie ty ciekawostki znasz.

P: -na okładce była- był blurb, polecajka od Piróga.

A: Michała Piróga?

P: Tak. I ja ją w ogóle chyba jeszcze mam na półce w tej starej wersji.

A: To biały kruk, zachowaj ją.

P: Tak, ona mi się na początku nie spodobała. I nie podobała mi się z tego względu, że ja ją czytałam i mówię: „No nie, ten styl pisania jest jakiś taki za prosty, za suchy.” Tam były takie krótkie zdania. Takie naprawdę krótkie zdania.

A: Tak, a jednocześnie było to takie literackie, to było takie literackie impresje, bo też autor tej powieści to jest około 70 letni poeta.

P: Tak. Tak.

A: I to po pewnym czasie w tej książce wybrzmiewa, jak pięknie jest ona napisana i jakie wolne tempo zostało jej nadane, co jest czymś wyjątkowym.

P: Tak, bo jakby mamy te króciutkie zdania, naprawdę takie w punkt, i na początku strasznie mi to przeszkadzało, bo nie mogłam się wgryźć, ale tak naprawdę im bardziej, im dalej czytałam, tym bardziej ta książka mi się podobała i tym bardziej doceniłam ten prosty styl pisania, bo dzięki temu, że to było takie proste, takie krótkie. w swoich komunikatach to można było czytać między wierszami. I to mi się strasznie podobało. I jednocześnie, bo w „Arystotelesie i Dante” mamy ten taki związek homoseksualny, ale to jednocześnie był, ale nie był główny temat, bo tak naprawdę przez większość książki oni po prostu stawiają na przyjaźń. I to też takie było bardzo, bardzo takie budujące w tej fabule.

A: Tak i to nie jest tylko książka o przyjaźni, która się przeradza w relacje miłosną, to jest też książka o tym, jak nastolatkowie szukają swojego celu w życiu. Tutaj Arystoteles dosłownie mówi, że jego hymnem życiowym jest piosenka U2 „I still haven’t found what I’m looking for”. To jest książka o tym, że poszukujemy celowości, jakiegoś uzasadnienia.

P: I dlatego ten nowszy tytuł jest bardziej trafny, mimo tego, że jest strasznie długi.

A: I trochę przydługi. Tak marketingowo to może dobrze nie wychodzi, ale jednocześnie są to książki, które są częściej wypożyczane.

P: Ale jak ktoś mówi o tej książce, to zazwyczaj mówi „Arystoteles i Dante”, koniec. I jakby na tym kończy, jakby tytuł książki, bo i tak wszyscy wiedzą o co chodzi.

A: Ja też doceniam w niej to, jaki stosunek do rodziców jest w nim ukazany. Bohaterowie mówią, że szaleją za swoimi rodzicami, to rodzice w zasadzie uświadamiają swojemu synowi, że on faktycznie może coś więcej czuć do swojego przyjaciela i gdyby nie ta rola rodziców, to to uświadomienie sobie przyszłoby albo dużo później, albo nigdy by nie przyszło, z tego względu zakończenie tej książki jest dla mnie- początkowo było dzikie, bo to właśnie rodzice przeprowadzają rozmowę ze swoim synem na temat miłości, coś mi tutaj się nie styka, ale potem jak to sobie przemyślałam to kurczę, gdyby każdy rodzic miał takie podejście do swojego dziecka, to może dramaty miłosne w tak dużym stopniu by się nie wydarzały, może piękne związki by częściej się naradzały na świecie.

P: W ogóle postać rodziców w młodzieżówkach podzieliłabym na dwa obozy.

A: Mhm.

P: Bo albo ten rodzic w młodzieżówce jest i jest cudowny i jakby, pokazujemy, że bohater ma z tym rodzicem świetną więź, albo tego rodzica w ogóle nie ma. Na takiej zasadzie, że niby jest, ale nie ma, bo na przykład autor w ogóle tego w scenach w książce nie uwzględnia. Wiemy, wiemy, że ten rodzic jest i na przykład bohaterka wraca po szkole do domu i wie, że ta mama jest w domu, ale tak naprawdę to w ogóle nie jest jakby budowane. I ten rodzic niby jest, ale jakby go w ogóle nie było.

A: Albo nie dość, że tego rodzica nie ma, to ten rodzic też może być postacią, która wyzwala patologię, jak na przykład w książce Weroniki Ancerewicz „For Sure Not You”. To jest książka, która traktuje po prostu o przemocy domowej i nękaniu psychicznym, ze strony rodziców, którzy wymagają od swojego dziecka perfekcjonizmu na każdym polu życia. Ten perfekcjonizm doprowadza do tego, że nastolatka szuka masek, buduje taki swój naprawdę fałszywy wizerunek. Popada w uzależnienia różnego rodzaju, bo to nie tylko używki, ale też toksyczne i takie śliskie relacje erotyczne z niewłaściwymi osobami.

P: No i tu w tym momencie chyba się pokłócimy, ponieważ mi się książka bardzo nie podobała, a Anicie się podobała.

A: A skąd to wiesz? Tak, ja ją bardzo doceniam. Po pierwsze, dwa tomy są oznaczone co do dedykowanego wieku odbiorców. Tutaj mamy 16 i 18 lat. To są książki, które naprawdę potrzebują pewnego przygotowania psychicznego. Bo traktują o tematach najwyższego kalibru.

P: I ja bym właśnie powiedziała, że ten wiek, to ograniczenie wiekowe na nich powinno być jeszcze mocniej zawyżone. Bo dla mnie ta książka była o- dla mnie ta książka pokazywała skrajnie toksyczne zachowania, które nie zostały do końca dla mnie pokazane jako złe.

A: Hmmm.

P: Bardziej jako takie normalne i zabrakło mi tam komentarza jakiegokolwiek do tego, że to, co się tam działo to w ogóle dziać się nie powinno. I z drugiej strony myślę, że to nie jest książka, którą powinna czytać młodzież, właśnie z tego względu, że ta toksyczność, która w niej jest, chyba potrzeba trochę takiej większej, jak to ująć-

A: Przygotowania merytorycznego? Ze strony autorki? To masz na myśli?

P: Też. Bo mam wrażenie, że tutaj jej czegoś zabrakło, z takiej perspektywy bardziej psychologicznej postaci. Ale z drugiej strony też czytelnik powinien- jakby nie powinien zostać rzucony na głęboką wodę, że jakby to, co się dzieje w tej książce jest normalne i tak może być.

A: Ale te problemy nie są traktowane jak normalne i uważam, że czytelników można wrzucać na głębokie wody. Co prawda zagrożeniem jest faktycznie to, że autorka nie ma przygotowania psychologicznego, a pisze na takie tematy, ale moim zdaniem ona się najbardziej postarała o to, by pokazać, że to jest bezwzględnie toksyczna sytuacja. I często zdarza się też tak, że nastolatkowie może nie znajdują się aż w tak skrajnej sytuacji, ale też są dotknięci takim przymusem bycia doskonałym, takiego dokręcenia śruby nieustannego. Autorka pod koniec książki wystosowała taką odezwę do czytelników na temat tego, że 11 tysięcy dzieci w 2021 roku doświadczyło agresji od najbliższych. Ona tam podaje telefon zaufania, ona tam ich przekonuje, że nastolatkowie, wy jesteście wartościowi. I druga część już pisze z taką motywacją by przegnać tę ciemność i sprawić by nadeszło słońce.

P: No widzisz, ale ja przeczytałam tą tylko pierwszą część, dla mnie to, że ona w posłowiu daje takie sygnały jest niewystarczające, bo równie dobrze ktoś posłowia mógł nie przeczytać. Treść książki powinna mówić sama za siebie, ona, ta główna bohaterka w tej książce przez całą książkę nie ma należytego wsparcia od nikogo.

A: No właśnie! Bo to jest ten problem.

P: Od nikogo.

A: Brak wsparcia.

P: Wszyscy wokół niej są po prostu źli, no nazwijmy to tak.

A: No a co powiesz o Blaisie? Który jest jakby, jej promyczkiem w tym trudnym życiu? Jednocześnie to jest chłopak, który jej pomaga zrozumieć, wywalczyć, ale jednocześnie ona też sobie uświadamia, że to ona sama musi być sprawcza, żeby tą sytuację zmienić, więc przesłanie jest mądre i to jest bezwzględnie patologiczny problem przedstawiony i tak on został pokazany, moim zdaniem. Bezwzględnie. On nie jest normalizowany.

P: No właśnie ja mam wrażenie, że jest normalizowany. Bo dla mnie tam brakuje komentarza, takiego będącego częścią narracji, że to co się dzieje jest złe i coś z tym trzeba zrobić. Tam się po prostu rzeczy dzieją i dzieją się dalej.

A: Ale, jeśli bohaterka jest przypalana papierosem, bo do takich sytuacji dochodzi, my wiemy, że to jest złe. Jeśli bohaterka wpada w uzależnienia to widzimy, że to jest konsekwencja złej sytuacji.

P: No właśnie, my wiemy i ja- my wiemy jako czytelnik. I ja uważam, że tą książkę powinnyśmy- powinny czytać osoby już trochę bardziej świadome.

A: To na pewno.

P: Bo-

A: Ale 16 lat powiedziałabym, że to już jest wystarczający wiek, by zaczynać odkrywać takie książki jak ta.

P: Ja bym tu jednak zawyżyła to.

A: Mhm.

P: Żeby być jeszcze bardziej świadomym.

A: Srogi recenzent z ciebie.

P: Tak, trochę tak. Bo jakby szesnastolatek szesnastolatkowi nie równy. Ta nasza emocjonalność może niekoniecznie być taka sama jak u, jak u rówieśnika i ja myślę, że do takich książek, które no akurat z mojej perspektywy one tam- tego- tam zabrakło mi czegoś. To myślę, że taką książkę powinno się czytać będąc jeszcze bardziej świadomym czytelnikiem. I dla mnie ograniczenie wiekowo 16+ to w ogóle się przy tej pierwszej części no nie sprawdza. Ja bym go zdecydowanie zawyżyła.

A: Mhm.

P: I takich książek niestety na rynku też jest więcej. To samo wydawnictwo jakiś czas temu, a to też jest w ogóle problem rynku książkowego w tym momencie, to samo wydawnictwo niedawno, romans, który sama autorka oznacza 18+ minimum, wydało w takiej cukierkowatej różowej, w takim cukierkowatym różowym wydaniu i oznaczyło go 16+. To, że my teraz mamy taki trend na rynku książkowym, że okładki książek są graficzne, rysunkowe, często nie odpowiadają temu, co jest w środku treści. To zaczyna się trochę robić takim problemem. Bo my patrząc na książkę myślimy, że o, to będzie fajna, lekka książka młodzieżowa, bo jest różowa i są narysowane postaci, a tam w środku się okazuje, że jest czerń i 18+.

A: Tak to jest niesprawiedliwe. Nie fair marketing.

P: I myślę, że ta akurat książka „For Sure Not You” no tam bym jednak docisnęła mocniej ten- to ograniczenie wiekowe.

A: Jeszcze słówko o tym, co powiedziałaś o tym marketingu, że czasami dzieje się tak, że wydawnictwo- imprint młodzieżowy zaczyna wydawać pewne książki z wątkami erotycznymi, a potem one już są tak zaawansowane, że te kolejne tomy są wydawane w wydawnictwie Matze, gdzie można już sobie pozwolić na wydawanie takich treści, czyli z młodzieżówek do literatury dla dorosłych, no nie powinno być takiego przejścia, jeśli mówimy o jednej serii.

P: Bo w ogóle u nas w Polsce bardzo słabo funkcjonuje określenie New Adult. Bo jest jeszcze gatunek, tak jak mamy Young Adult, to mamy jeszcze New Adult.

A: Tak, ja się z nim praktycznie nie spotykam.

P: No bo właśnie, książki New Adult przychodzą do Polski, są tłumaczone, są wydawane, ale są często kategoryzowane jako ten Young Adult, bo najczęściej wydają je właśnie te imprinty młodzieżowe. I różnica jest taka, że jeżeli, tak najprościej już nie wchodząc w ogóle w żadne szczegóły, formułki i tak dalej, jeżeli książka już jest z bohaterami na przykład na uniwersytecie-

A: To powinny być książką New Adult.

P: -to powinny być już New Adult, natomiast często są traktowane jako Young Adult. Jeżeli mamy już książkę, w której jest relacja romantyczna i ona zaczyna wchodzić na ten taki poziom seksualny, to to już nie jest książka Young Adult, to już jest książka New Adult.

A: Ale słuchaj Patrycja, zostało wymyślone tyle tych imprintów, które mają w swojej nazwie YA, czyli na przykład SeeYA wydawnictwa Czarna Owca, You&YA wydawnictwa Muzy, czy na przykład We Need YA wydawnictwa poznańskiego, że trzeba ten skrót wykorzystać do cyna, prawda?

P: Tak, znaczy w ogóle jakiś czas temu chyba był- wyszedł jakiś raport, który mówił o tym, że najbardziej zaangażowaną czytelniczą grupą są seniorzy i w ogóle młodzież, więc jakby, mamy teraz takie ciśnienie na rynku na tą młodzież. W pewnym momencie co miesiąc była jakaś premiera nowego imprintu młodzieżowego. One po prostu wyskakiwały jak grzyby po deszczu.

A: Jest taki ciekawy przypadek wydawnictwa Media Rodzina, która ma imprint Must Read i jednocześnie w obrębie tego imprintu wydano jeszcze jeden imprint Must Read Stories, który skupia się na wydawaniu jedynie opowieści z Wattpada.

P: Tak, to w ogóle jest fenomen, zwłaszcza, że aktualnie książki młodzieżowe, nie wchodząc za bardzo w potyczki na temat Wattpada, ja generalnie nie jestem fanką, tak tylko rzucę, to jest taki trochę fenomen, bo inne wydawnictwa po prostu pod swoimi skrzydłami imprintów Young Adult wydają te wattpadowe rzeczy. A tutaj stwierdzili, że jednak potrzebują do tego jeszcze dodatkowego imprintu, który w ogóle nazwą Stories. Trochę nie rozumiem skąd ta decyzja, zwłaszcza patrząc na wszystkie wydawnictwa wokół.

A: Mówimy dużo o fenomenie tych książek młodzieżowych, ale przeczytałam z dość nowego artykułu sprzed dwóch miesięcy Karola Górskiego z magazynów Wprost, który popatrzył na taki raport kupowanych książek w Polsce, ten raport nazywa się Nilson Book Scan, że w zasadzie, jeśli chodzi o młodzieżówki, to ten fenomen, to bum zaczyna się powoli stabilizować. Bo jeszcze w 2023 roku topową autorką tego roku była Weronika Marczak, ona była na pierwszym miejscu pod względem zakupionych książek, na drugim miejscu był Remigiusz Mróz, a ona go przebiła. To w 2024 roku Weronika Marczak już znalazła się na dziewiętnastym miejscu. I to dotyczy też innych najpopularniejszych pisarzy Young Adultowych, więc można mówić, że to bum tak się stabilizuje.

P: Tak i nawet jak teraz spojrzymy na zapowiedzi książkowe, które się gdzieś tam pojawiają, albo na jakieś takie listy nowości, to tych młodzieżówek jest teraz troszkę mniej niż było wcześniej.

A: Mhm. To musi być konsekwencja pewnego przesytu, który czuliśmy tak w 2022/3.

P: Trochę tak, ale z drugiej strony, no rynek książkowy ma to do siebie, że tam się po prostu pojawiają pewne fale, tak bym to nazwała. Przychodzą do nas trendy i one przybywają taką falą tsunami i po prostu teraz mamy wysyp romantasy, z kolei.

A: Mhm, ja nie czytuję. Powiesz coś o romantasy?

P: Romantasy? Słuchaj, to jest, można by powiedzieć taki gatunek, który łączy w sobie romans i fantastykę, z tym, że więcej jest tam tego romansu, zazwyczaj.

A: Czyli taka Armentrout? Sarah, Sarah- Armentrout, Sarah Maas?

P: Tak, jak najbardziej, albo chociażby Rebecca Yarros I jej „Czwarte skrzydło”.

A: Oczywiście mamy najnowszy trzeci tom w bibliotece Z Pasją.

P: Także to teraz trenduje, w ogóle przez Yarros zaczęły znowu trendować smoki, tak jak gdzieś tam wydawało się, że ostatnio o smokach to było przy „Grze o tron”, tak kurczę, ona wydała to „Czwarte skrzydło” i nagle mamy wysyp smoków. Także ja myślę, że po prostu rynek książkowy żyje takimi falami napływowymi, że jakby przychodzi do nas nowy trend i ta fala z młodzieżówką już chyba się tak troszeczkę oddaliła moim zdaniem, ale czuć to w sensie, że ona nie odpłynęła całkiem, tylko lekko się oddaliła i ja myślę, że ta literatura młodzieżowa może nas jeszcze czymś zaskoczyć. A jak już mówimy o zaskoczeniach i falach, to ja bym chciała powiedzieć, że zaczęłam czytać jedną z polskich książek, która też miała swoje wielkie bum.

A: No domyślam się o czym powiesz.

P: I to jest „Fala” Marii Krasowskiej.

A: Ba dum tsss.

P: Tak, jeszcze jej nie skończyłam, natomiast jestem zafascynowana tą książką, z takiego powodu, że ona jednocześnie ma w sobie trochę taki dystopijny klimat, ale jednocześnie nie jest absolutnie dystopią.

A: Tak, mówi o problemach, które nas teraz dotyczą, klimatycznych.

P: Ale jakby ma w sobie ten taki dystopijny klimat, bo mamy tutaj, mamy tutaj taką grupkę, tam jest piętnastolatka i jest jej ośmioletnia siostra, jest taki dość mocno rozwydrzony szesnastolatek i jest Balijczyk, bo akcja się dzieję na Bali i generalnie to jest taki zbiór czterech bohaterów, którzy, każdy z nich jest inny i oni wszyscy razem są teraz w takim, oni są teraz w obliczu katastrofy naturalnej, po prostu.

A: W zasadzie katastrofa już ich dotknęła.

P: Dokładnie.

A: Zaczęło się od fali tsunami.

P: Jakby tam przychodzi tsunami, wybuchają wulkany i jednocześnie to jest to co mają wszystkie dystopie młodzieżowe, ale jednocześnie to nie jest dystopia, to jest przygodówka.

A: Z wątkiem romantycznym.

P: Nazwałabym to przygodówką naprawdę, bo oni sobie muszą teraz poradzić, mając-

A: Tak, uczą się przetrwania.

P: Mając bardzo ograniczone możliwości, bo tu wybuchł wulkan, wywaliło im szyby z okien, nie mają prądu, oni muszą teraz jakoś przetrwać.

A: Tam ludzie się niemal zabijają w kolejkach w supermarketach, żeby zdobyć ostatnie produkty.

P: Ostatni dżem. Tak. I jednocześnie oni tak naprawdę muszę się ze sobą dogadać, bo w kupie siła i sami by nie przetrwali. Więc to jest bardzo ciekawy temat w literaturze młodzieżowej, bym tak to nazwała. No bo to jest taka, no taka powieść katastroficzna, a jednocześnie ma w sobie taki właśnie, ten taki dystopijny vibe, mimo że tej dystopii tam nie ma, bo tam nikt nie będzie walczył ze złym systemem. A swoją drogą, dystopie też były takim bardzo mocnym- bardzo mocną wielką falą wśród młodzieżówek i teraz nawet wracają, bo zaczęły się pojawiać wznowienia książek dystopijnych. Suzanne Collins napisała kolejną część „Igrzysk śmierci”, gdzieś tam te młodzieżówki do nas zaczynają powracać, te dystopie młodzieżowe, zaczynają do nas powracać. I ja czuję w „Fali” taki dystopijny klimat. Nie wiem, czy miałaś takie odczucie, czytałaś „Falę”?

A: „Falę” czytałam. Tak, doceniam tę książkę ze względu chociażby na to, że podejmuje ogrom wątków na przykład traktuje o globalizacji, o tym ze ta wioska balijska nagle przypomina takie centrum miasta z supermarketami, traktuje również o naszym podejściu do pewnych tematów, które my traktujemy po europejsku, amerykańsku, na przykład główny bohater Balijczyk, który wyznaje właśnie tym swoim młodocianym znajomym, że jest homoseksualistą, oni chcą go wesprzeć, więc mówią po prostu: „Ale powiedz to swojej rodzinie, oni cię zrozumieją, jeśli masz osobę którą kochasz”, a on po prostu praktycznie im odpowiada, że to jest takie amerykańskie gadanie, bo w jego wiosce byłoby tak, że po prostu rodzice by się go wyrzekli, żeby chronić dobre imię jego siostry. Doceniam tę książkę ze względu na to, że opisuje wyjątkowe doznania dla człowieka XXI wieku. Opisuje na przykład noc, która jest tak ciemna, że nie widzimy swojej ręki, którą mamy przed sobą wyciągniętą. A jeśli chodzi o książki dystopijne, o których wspomniałaś to tak, ta „Fala” chyba jest powolutku zauważana, choć ja sobie teraz myślę o takiej mojej sentymentalnej serii książkowej „Jutro” Johna Marsdena. Słyszałaś o niej? To jest taka książka, która mówi o inwazji obcego mocarstwa na Australię.

P: Tak.

A: To jest w ogóle nadal jedna z najważniejszych książek australijskich dla młodzieży.

P: Czytałam dawno temu, chyba z 5 tomów.

A: Pamiętasz?

P: Tak i powiem ci, że do tej pory w mojej wyobraźni czasami żyje ta scena, jak ta grupa bohaterów idzie w góry i nagle oni są gdzieś w jakiejś dolinie w górach.

A: To jest w ogóle jedna z pierwszych scen.

P: To jest jedna z pierwszych scen, tak. I nad nimi nagle przelatuje masa samolotów. I ja w ogóle mam coś takiego, że od czasu do czasu przypomina mi się nagle scena z jakiejś książki i ja czasami nie pamiętam z jakiej książki to jest scena i to mnie tak męczy, że ja sobie koniec końców po prostu będę sobie przeglądać listy książek i ja w końcu się dowiem co to była za książka.

A: Jesteś wytrawną czytelniczką.

P: I to jest jedna właśnie z tych scen, z początku „Jutra”.

A: Naprawdę?

p: Tak, i teraz właśnie jak powiedziałaś, rzuciłaś to hasło: „Jutro”.

a: Miałaś taki skonsternowany wyraz twarzy.

p: Tak, to mi się właśnie przed oczami pojawiła ta scena i ja pamiętałam, że bardzo mi się ta seria książek podobała.

a: A ona w ogóle została napisana w latach 90, więc z tego naszego współczesnego punktu myślenia to jest staroć. To jest seria, którą w ogóle rząd szwedzki uznał, że to jest książka, która w najwyższym stopniu ma szanse rozbudzić zamiłowanie do czytelnictwa nastolatków, więc Szwedzi zapłacili za tłumaczenie tej książki na swój rodzimy język i wydali sto tysięcy egzemplarzy bezpłatnych, żeby każdy nastolatek w odpowiednim wieku mógł tą książkę przeczytać. Uwierzysz w to?

P: Świetne. Świetne! Na to bym nie wpadła.

A: To Szwedzi na takie pomysły wpadają.

P: Fajny pomysł. Ja na pewno znalazłabym kilka takich tytułów jakbym się zastanowiła, które też bym-

A: A masz taką-

P: -zaproponowała do takiego eksperymentu u nas.

A: Mhm, a masz jakąś taką serię, do której podchodzisz emocjonalnie? Taką, którą przeczytałaś jak byłaś-

P: Taką bardzo sentymentalną?

A: Tak.

P: „Dotyk Julii” Taherehy Mafii. Uwielbiam.

A: A wiesz, że niedawno ją skończyłam?

P: I jak ci się podobało?

A: Podobało. Ze względu na język, jaki ten język jest piękny.

P: A jeszcze przerwę ci, w którym tłumaczeniu czytałaś? Od wydawnictwa Moondrive czy ten nowy od We Need YA?

A: Wiesz co, chyba We Need YA, na okładce jest takie oko na niebieskim tle, z taką falą-

P: A tytuł był „Dotknij mnie” czy „Dotyk Julii”?

A: „Dotyk Julii”

P: Czyli wydawnictwo Moondrive i ja też jestem fanką tego tłumaczenia, to jest pierwsze tłumaczenie polskie, bo niedawno zostało wznowione w tłumaczeniu od We Need YA.

A: I co? I zepsuli?

P: Moim zdaniem bardzo popsuli, ja nie jestem w stanie przeczytać nowego tłumaczenia, co jest wielką szkodą, ponieważ Moondrive wydało tylko trzy tomy, a We Need YA wydało całość.

A: Aaa to jest pies pogrzebany.

P: I zawsze jak komuś polecam, to zawsze polecam czytać w tłumaczeniu Moondrive, albo w oryginale po prostu, bo ona ma niesamowity styl pisania i o ile w jej książkach właśnie „Gdyby ocean nosił twoje imię” albo w tej drugiej właśnie w takiej, takich jednotomówkach o muzułmankach, tam tego tak nie czuć, natomiast „Dotyk Julii” jest bardzo metaforyczny, bardzo plastyczny.

A: Tak, jak- jeśli bohaterka ma na sobie zieloną sukienkę, to ona nie jest po prostu szmaragdowa, tylko ona jest w kolorze martwych lasów. Jeśli bohater ma blond włosy, to one nie są w kolorze zboża, tylko one są w kolorze wysokiej próby złota. Ten język to jest po prostu mistrzostwo i autorka zastosowała ciekawy zabieg by pewne kwestie wykreślać z tego względu, że to jest taki w zasadzie jej pamiętnik i tak jak my, gdy sobie notujemy, na pewne rzeczy się nie zgadzamy po przemyśleniu, tak jak i ona robi to w tej książce, z tym, że oczywiście pokazuje czytelnikowi jakie są jej prawdziwe myśli w kontekście pewnych tematów.

P: Tam jest cały jeden rozdział, już nie pamiętam numeru tego rozdziału, to był chyba rozdział szósty, w którym jest napisane „I’m not insane” i wszystko jest przekreślone i tam się w kółko powtarza to samo zdanie „I’m not insane”, „I’m not insane” i każde jest skreślone, bo ona uparcie sama sobie w głowie powtarza, że ona wcale nie jest szalona.

A: Mhm.

P: Że to ten problem nie jest z nią, że ona nie może być wariatką.

a: Tak, wykreślone są takie zdania, takie trudne, kontrowersyjne z którymi ona walczy a zostawione są takie ładne, eleganckie zdania. Te zdania, które zostały, nie te wykreślone tylko te, które zostały, wyglądają tak jakby cenzor-

p: Jakby były ocenzurowane.

a: Tak, bohaterka samodzielnie się cenzoruje i to widać, że te zdania wykreślone są takie emocjonalne, jakieś kontrowersyjne, ale te które zostały są takie po prostu ładne, zgrabne, z tym, że nie oddają prawdziwej rzeczywistości.

P: Nie wiem, czy zdążyłaś czytać dalej serię czy przeczytałaś tylko pierwszy tom?

A: Tylko pierwszy tom.

P: Tylko pierwszy tom. Bo to jest fantastyczna seria, jeśli chodzi o odkrywanie siebie samej, bo Julia, nasza tytułowa bohaterka, która w oryginale oraz w nowym tłumaczeniu nazywa się Juliette.

A: O wow.

P: Tak. Ona odkrywa pewne sekrety ze swojego życia i w ogóle pewne aspekty, które zmieniają w ogóle cały jej światopogląd. I tam, jak to bywa w ogóle w dystopiach, ona zaczyna walczyć z systemem. Ona w kolejnych tomach odkrywa nie tyko siebie, ale też walczy o otoczenie, żeby ten system jakby trochę naprawić, czyli to, co jest główną cechą powieści dystopijnych. Ale to jest tak emocjonalne. Tam się tak przeżywa wszystko. Są oczywiście wątki romantyczne. Tak. Później w kolejnych tomach wszyscy rozumieją, dlaczego tak wszyscy kochają Warnera, a nie Adama. Tak. Więc koniecznie musisz czytać dalej. I to jest właśnie taka jedna z moich sentymentalnych książek. Ja ją mam w ogóle na swoich półkach w trzech różnych wersjach. Mam polskie wydanie od Moondrive, mam wydanie oryginalne brytyjskie i mam wydanie specjalne od-

A: Z kolorowymi brzegami, najprawdopodobniej.

P: -z kolorowymi brzegami, z obwolutą dwustronną, błyszczące, świecące się i w ogóle bardzo drogie od Fairy Loot. I to są najcenniejsze książki jakie mam na półce, przysięgam. Dosłownie i w przenośni.

A: Skoro mowa o cennych książkach to miałabyś jeszcze takie jakieś polecajki dla czytelników? Może jakieś takie bardziej współczesne książki, jakieś nowości albo mniej znane książki, mniej docenianie?

P: Mam takie dwie, o których chciałabym jeszcze dzisiaj wspomnieć.

A: O to ja też mam dwie, to możemy tak na zmianę.

P: To ja na start powiem, że jestem wielką fanką książki „Morze spokoju” Katji Millay. To jest historia dziewczyny, która była pianistką, ale już grać nie może, bo w jej życiu wydarzyło się coś tragicznego i ona nie może używać swojej ręki, tak jak do tej pory to robiła. I w związku z tą traumą, którą przeżyła ona przestała mówić. Z wyboru. Ona po prostu stwierdziła, że nie będzie w ogóle się do nikogo odzywać i zmienia otoczenie, zmienia szkołę i tam w tej szkole trafia na takiego chłopaka, który jest samotnikiem. On żyje dosłownie sam, ponieważ wszyscy członkowie rodziny mu umarli. Został sam jak palec i on jest takim outsiderem, jakby nie socjalizuje się z kolegami z klasy, mimo, że ma takiego jednego przyjaciela, który jest takim książkowym śmieszkiem, bo często w tych młodzieżówkach gdzieś tam jest taka postać, która jest takim rozładowywaczem trudnych sytuacji.

A: Faktycznie.

P: Tak, jakby zawsze ktoś taki jest. I tak między nimi zaczyna się pojawiać taka więź, oni zaczynają spędzać ze sobą czas i to jest o tyle ciekawe, że tak jak mówiłyśmy przy „Dotyku Julii”, że ten język był taki plastyczny i metaforyczny, tak tutaj w „Morzy spokoju” my mamy morze emocji dosłownie, bo tam jest smutno, tam jest przykro, jakby to jest miejscami bardzo przygnębiająca historia, ale jednocześnie jest właśnie ten śmieszek, który doda nam humoru, który rozładowuje te emocje. Ona zaczyna nawiązywać takie nietypowe przyjaźnie, właśnie z nimi i przez to, że ona nie mówi to tam bardzo istotne są proste gesty i w tych gestach często tkwi taka komunikacja, którą my obserwujemy czytając i to jest świetna emocjonalna historia, którą, ile razy bym jej nie czytała, zawsze ją oceniam 10 na 10. Ja w niej nie widzę absolutnie wad i nie wiem, czy tutaj wpływa na to mój sentyment i po prostu miłość do niej, ale to jest naprawdę przyjemna młodzieżówka, która nie dość, że porusza trudne tematy i faktycznie czasami jest taka smutna i przygnębiająca, to jednocześnie potrafi pokazać tą siłę tej nadziei, bo oni tak naprawdę oboje dają sobie drugą szansę na takie prawdziwe życie.

A: To ja z kolei chciałabym polecić książkę, o której delikatnie wspominałam, o- „Kończy się czas” Sarahy Crossan, która jest z wykształcenia filozofką, literaturoznawczynią i nauczycielką. To jest książka o karze śmierci w Teksasie. Jest pisana w sposób niezwykły, ponieważ ma postać wiersza białego. I mam wrażenie, że każdy rozdział, wiersz, to taka synteza rozdziału, taka esencja informacji. Może się zdarzyć tak, że jeden rozdział będzie się składał z kilku słów, na przykład „Co można wybaczyć? Cokolwiek, jeśli się chce”. I to jest taka jedna całostka, która tworzy poszczególny rozdział. To jest książka o desperacji, o tym, że dzieci przejmują odpowiedzialność za rodziców. To jest książka o kwestii zaufania dziecku, ponieważ nikt temu nastolatkowi nie wierzy, ani sądownictwo, ani najbliższa rodzina i nawet najbliższy temu bohaterowi brat już nie jest do końca pewny, czy brat mówi rację, że był niewinny. To jest książka, która mimo wszystko jakimś cudem kończy się taką nadzieją, że ludzie pozostawiają trwałe ślady w naszej pamięci i powiem ci, że nie miałam zakładki do tej książki, bo przeczytałam ją za jednym razem. Jest fenomenalna.

P: Chyba ją sprawdzę. Przekonana. A tak już odchodząc w bardziej kryminalne rejony, to ja bym chciała jeszcze polecić kryminał młodzieżowy. Tytuł to „Black Ice”. I jest o dziewczynie, która wyrusza w wędrówkę górską, tak trochę na przekór temu, że zaczyna się, że mamy wiosnę, to tutaj teraz wyruszymy w góry zasypane śniegiem. Ta główna bohaterka wędruje i na swojej drodze spotyka niebezpiecznych ludzi i ona przed tymi ludźmi musi uciekać, przez te góry i ona nie wie, której stronie ma zaufać. To jest taki może nie tyle kryminał, co bardziej thriller. Nawet bym się pokusiła o powiedzenie ze thriller psychologiczny. Bo tam się też pojawia wątek romantyczny i to jest taka młodzieżówa, która jest idealnym przykładem takiego przyjemnego thrillera, którego siadamy i czytamy dla czystej przyjemności, nie doszukując się tutaj trudnych tematów. To jest po prostu historia, którą siadamy i czytamy i nie odłożymy jej, dopóki nie skończymy do końca. W dodatku jest cały taki górski klimat, bo ona jest przyzwyczajona do wędrówek, ona ma cały sprzęt do wędrowania. I wędruje w ciężkich warunkach i w dodatku nie wędruje sama i jednocześnie musi uciekać, bo goni ją niebezpieczeństwo i tam, mimo, że to jest taki thriller, w którym, no wiadomo o co chodzi w thrillerach, to tam po prostu są takie emocje. To się tak przyjemnie czyta i jednocześnie sami szukamy rozwiązania, jakby o co chodzi w całej tej sytuacji. I to jest książka, którą już nie znajdziecie w księgarniach to na pewno, ale jestem przekonana, że znajdziecie ją w większości bibliotek, bo to był tytuł, który był swego czasu dosyć popularny, a przede wszystkim był chętnie czytany. I ja cały czas żyję po prostu z nadzieją, że wydawnictwo Moondrive zrobi wznowienie niebawem, bo to jest naprawdę bardzo fajna młodzieżówka, przy której spędzicie miło czas. I to jest „Black Ice” Becky Fitzpatrick.

A: Ostatnią książkę, którą chciałabym polecić również do niedawna byście nie mogli znaleźć w księgarniach, gdyby nie to, że doczekała się właśnie wznowienia sprzed miesiąca. Chciałam powiedzieć o „Atramentowej trylogii” Cornelii Funke.

P: Czytałam. Czytałam jako dzieciak jeszcze w podstawówce.

A: „Atramentowe serce” to jest pierwszy tom i tutaj koncept jest taki, że mamy ojca i córkę. I ten ojciec ma taki tajemniczy przydomek, że jest Srebrnym Językiem, ponieważ on ma dar. Gdy on czyta na głos powieści to w niekontrolowany sposób pewne elementy, albo nawet bohaterowie z tych książek przenoszą się do naszego prawdziwego życia. Ale konsekwencją tego daru jest to, że jakieś elementy albo i ludzie z naszego fizycznego świata przenoszą się do tamtej krainy, więc ten główny bohater nie potrafi kontrolować swojego daru. Jest to książka na wskroś przygodowa, piękna, która ma tak emocjonalny stosunek do książek. To jest książka o miłości do książek. Ja nadal mam w swoim pokoju taki stary cytat z tej książki, który czasami przytaczam czytelnikom: „Książki muszą być ciężkie, bo w nich jest cały świat.” I mam głęboko ją w sercu.

P: A to jest ciężka książka. Fizycznie ciężka, bo jest gruba. I ja zawsze jak myślę o tej książce pamiętam, że spędziłam z nią dziesiątki godzin, z tą całą trylogią. Ale jest taka jedna nieudana ekranizacja i ona czasem leci w telewizji.

A: Mamy nawet tę płytę w bibliotece.

P: I ona jest straszna.

A: No co ty mówisz.

P: Naprawdę.

A: Nie przesadzaj.

P: Naprawdę.

A: Nieee, Dustfinger jest przystojny.

P: I jednocześnie uważam, że ona jest straszna i tragiczna, ale zawsze jak gdzieś na nią trafię, to ją oglądam.

A: Z łezką w oku, bo my lubimy płakać na książkach.

P: Tak, tak. Ale to już jest taka kultowa historia.

A: Tak.

P: To jest bardzo kultowa historia.

A: Tak i odkurzona.

P: To jest bardzo kultowa historia i jak zobaczyłam w ogóle tą taką falę wznowień aktualną, z jednej strony mnie czasem cieszy, bo na przykład „Morze spokoju” też było niedostępne przez długie lata i chyba dwa lata temu zostało wznowione w nowym wydaniu. I ja się bardzo cieszę, że w ogóle tak się wydarzyło. Ale są takie historie przy których ja się nie cieszę, że zostały wznowione. Ale właśnie to „Atramentowe serce” to zdecydowanie jest taki tytuł, który dziś myślę, że warto było wznowić.

A: Ha!

P: Zwłaszcza, że z takim już tytułem już kultowym bym powiedziała.

A: No to dobra polecajka.

P: Bardzo dobra.

A: No i tak może na koniec, tak się zastanawiam, co Tobie dają książki młodzieżowe? Co cię najbardziej w nich cieszy?

P: Odpoczynek. Ja przy nich odpoczywam, bo dla mnie te młodzieżówki są przyjemne, delikatne, subtelne i ja siadam, odrywam się od życia, zagłębiam się w tą historię. I to jest dla mnie taki- taka- no taka no-

A: Komfort.

P: To jest taki komfort, to jest taka forma odpoczynku i ja bardzo sobie lubię przeplatać czytanie cięższych książek właśnie z romansami i właśnie młodzieżówkami, bo to daje mi taką-

A: Balans? Taką równowagę?

P: Taką równowagę. Daje mi taką równowagę.

A: Mhm, a ja Teen Dramę doceniam z troszkę innego powodu, przez to, że używa całego rejestru moich emocji. Jestem tak bardzo zaangażowana w akcie czytelniczym.

P: To dziękuję ci Anita za ciekawą rozmowę.

A: Proszę bardzo Patrycja, jestem zaszczycona, że tu byłam.

P: I do zobaczenia w kolejnym odcinku.

[Dźwięk fal]

P: Listy wszystkich książek, o których rozmawiałyśmy w odcinku znajdziecie na naszym Instagramie różności.podcast, ale także w opisie filmu na YouTubie.