Okładka książki "Opowiedz im o bitwach, o królach i słoniach"

Opowiedz im o bitwach, o królach i słoniach

Często powtarzamy, że nie powinno osądzać się książki po okładce, jednak w przypadku Opowiedz mi o bitwach, o królach i słoniach Mathiasa Énarda trafniej byłoby powiedzieć: nie oceniaj książki po jej rozmiarze. Ta niedługa, zaledwie 156-stronicowa powieść pod zastanawiającym tytułem kryje ciekawą opowieść balansującą między historyczną prawdą a zmyśleniem.

Co by bowiem było, gdyby słynny florentyński rzeźbiarz przyjął zlecenie zaprojektowania mostu od Bajazyda II, sułtana Imperium Osmańskiego? I w 1506 roku, uciekając przed swoimi wrogami, również tymi z papieskiego dworu, udał się do Konstantynopola (Stambułu), by wypełnić powierzone mu zadanie i zarobić? To zanurzenie się wrażliwego przecież na piękno w tak odmiennej od florenckiej kulturze, musiałoby być fascynujące – a przede wszystkim inspirujące. I o tym właśnie czytamy w powieści Énarda: zagubieniu, zadziwieniu, artystycznej obsesji, ale także splątanych uczuciach rzeźbiarza i ciągłego poczuciu powinności wobec rodziny. Michał Anioł w tej powieści jest zwykłym – choć bezsprzecznie utalentowanym – człowiekiem, pełnym słabości, lęków i namiętności, które nie do końca pojmuje.

Opowiedz im o bitwach, o królach i słoniach to powieść niepozorna i niespodziewanie wciągająca. Tak jak początek może być trochę konfudujący, tak koniec pozostawia nas z żalem, że już do tego wielokulturowego, tak mało nam w końcu znanego Konstantynopola nie wrócimy.