Zapraszamy do Biblioteki Chylonia Centrum na wystawę prac Magdaleny Krotowskiej. Wernisaż odbędzie się 19 października o godz. 18.00, a wystawę będzie można oglądać w naszej galerii do końca listopada, w godzinach otwarcia filii.
Ekspozycja zatytułowana „Zatrzymane spojrzenia” to zapis ciągłych, pokornych poszukiwań autorki w materii. Artystka powoli i warstwowo wydobywa formę z mroku. W swoich pracach opiera się na klasycznym chiaroscuro (głębokim światłocieniu) oraz miękkim sfumato, które pozwala krawędziom płynnie i sennie rozpływać się w tle. Kształtuje te przejścia, nieustannie badając możliwości surowego węgla, aksamitnych PanPasteli i czystych pigmentów.
Szczególnym wyzwaniem są dla niej prace tworzone historyczną techniką silverpointu (srebrnego rylca). To surowa, niewybaczająca błędów metoda, która wymaga żelaznej dyscypliny i uczy ogromnego szacunku do warsztatu. Idealnie oddaje ona zogniskowany na najdrobniejszym detalu sposób patrzenia artystki na świat.
Aby w pełni ukazać drogę twórczą autorki, wystawę uzupełniono o certyfikowane wydruki pigmentowe Giclée. Dzięki nim odwiedzający mogą zobaczyć również te dzieła, które znalazły już swoje miejsce w nowych domach.
Magdalena Krotowska szuka w codzienności ukrytego piękna i magicznego realizmu – od intymnych portretów po oniryczne, baśniowe światy, detale natury oraz architekturę gdyńskiej mariny. Zatrzymuje emocje na papierze. Jej droga twórcza celowo omija akademickie schematy, pozostając w ciągłym procesie nauki i poszukiwań. Rzemiosła uczyła się, wracając do klasycznych korzeni: pod okiem ciotki-malarki, na kursach rysunku i w szczerym dialogu z innymi twórcami. Niezwykle ważnym fundamentem było dla niej to, że od 14. roku życia była prowadzona przez małżeństwo historyków sztuki. To oni nauczyli ją dogłębnego, analitycznego „czytania” dzieł dawnych mistrzów, dając wgląd w tajemnice i warstwy obrazu, których zazwyczaj nie doświadcza zwykły widz. Wyposażona w tę wiedzę przemierzała polskie i europejskie muzea oraz studiowała albumy, uważnie szukając zrozumienia proporcji i światłocienia.
Życie napisało jednak scenariusz, który zmusił ją do redefinicji własnych granic. Po utracie czucia w lewej, wiodącej dłoni, chcąc wrócić do życiowej pasji, zaledwie trzy lata temu zmuszona była przejść na prawą rękę. Zaczynając wszystko od zera, stworzyła wtedy swoją unikatową technikę. Z kolei jej pole widzenia, wynoszące zaledwie 10%, stało się nie ograniczeniem, a niezwykłym filtrem. Zmusza ją ono do ekstremalnego, punktowego skupienia na świetle i fakturze, pozwalając dostrzec to, co często umyka innym. Była to najtrudniejsza lekcja cierpliwości, o której sama artystka mówi: „Prawdziwa sztuka nie rodzi się z dyplomu czy wprawnej dłoni, lecz w sercu i wyobraźni. Ręka to tylko narzędzie”.
Wstęp wolny.