Antologie opowiadań zawsze trudniej opisać, czy przedstawić, a jeśli do tego wkraczają w rejony przypominające weird fiction, wówczas to zadanie staje się jeszcze trudniejsze. Tymczasem Miasto lwa singapurskiego twórcy Ng Yi-Shenga zasługuje na naszą czytelniczą uwagę i to nie tylko dlatego, że nie wydaje się u nas zbyt wiele książek z tego państwa-miasta.
W Mieście lwa możliwe jest wszystko – Ng zaprasza czytelników do zoo, na targ, lotnisko, ocean i w miejskie przestrzenie. Do wszystkich tych miejsc, które stanowią perły Singapuru, ale i jego przemilczane, mroczniejsze oblicza. Każde kolejne opowiadanie to jak krótsza, współczesna historia, jaką mogłybyśmy i moglibyśmy potraktować jako spojrzenie w kulturę innego państwa, kuszącego pięknymi widokami i budynkami o zachwycającej architekturze, ale też sposób na poznanie zwyczajów innych ludzi. W tytułowym opowiadaniu odwiedzamy wprawdzie zoo, ale dowiadujemy się z niego, że na wybiegach od lat nie ma już zwierząt, a imitujące je roboty. W kolejnej historii czytamy o pewnym sklepie na targu, gdzie kupić można wszystko, od klejnotów koronnych Marii Antoniny, przez obraz Leonarda da Vinci, po zdjęcie chłopaka, w jakim kiedyś kochała się nasza babka. Odwiedzamy lotnisko, na którym otwarto specjalny terminal obsługujący bóstwa z wszelkich panteonów, ciekawe świata ludzi, mające specyficzne wymagania co do sposobów ich przyjęcia czy ugoszczenia. W następnej historii poznajemy chłopaka, który postanowił, że zostanie wyspą i wcale nie jest osamotniony w tak obranej drodze życiowej, o czym przekonuje się, gdy pewnego dnia ocean znosi go ku tworzącemu się właśnie archipelagowi z ludzi-wysp. A to dopiero początek niesamowitości w tym zbiorze.
Jednocześnie Miasto lwa, choć napisane po angielsku i z tego języka przełożone przez Agę Zano, odzwierciedla jedną z cech charakterystycznych Singapuru: wielojęzyczność i powiązaną z nią wieloetniczność. Mieszkający tu ludzie posługują się językiem angielskim, malajskim, różnymi dialektami języka chińskiego, hokkien czy choćby tagalskim i tę różnorodność zwrotów i wtrąceń znajdziemy także w polskim wydaniu. Specyficznie podział społeczny, uzależniony mocno od pochodzenia etnicznego warunkującego możliwości zdobycia pracy czy rozwoju kariery, również znajduje swoje odbicie w tych opowiadaniach, choć trzeba nieco bardziej się na jego występowanie wyczulić.